DUBLIN_konferencja

Korzyści z konferencji Google Accelerate, czyli dlaczego czasem warto jeździć na szkolenia i konferencje?

Google Accelerate co prawda dawno już za nami, ale dopiero teraz mam chwilę i natchnienie, aby napisać o tym, co wyniosłem z tej konferencji.

W pierwszej kolejności chciałbym się odnieść do mojego poprzedniego wpisu na temat nauki języka angielskiego. Przez dwa miesiące uczyłem się naprawdę intensywnie i jak się okazało również owocnie. Dzięki temu czułem się pewnie zarówno w Irlandii jak i na samej konferencji. Rozumiałem praktycznie wszystko, czasami potrzebowałem jedynie aby ktoś mówił wolniej lub prosiłem o powtórkę. Największy problem stanowiły jednak „luźne rozmowy” między ludźmi. Miałem pewna blokadę, jednak myślę, że z czasem się jej pozbędę. W każdym razie, dzięki tym dwóm miesiącom nauki oraz wyjazdowi moja wiara w siebie urosła. :) Kontynuuję naukę, ale już mniej intensywnie. Około 2-3 razy w tygodniu słucham stacji BBC, Audibooków oraz Podcastów, czytam książki po angielsku na Kindle z automatycznym słownikiem, a także raz w tygodniu mam lekcje z native speakerem, Panem Leigh’em Millword’em, bardzo ciekawym i sympatycznym anglikiem. Polecam go wszystkim z czystym sercem: www.nativespeaker.com.pl/pl/lektor/leigh-millward

Jeśli chodzi o samą konferencję Google Accelerate i korzyści jakie z niej płynęły, to zamierzam to pokazać trochę z innej strony. Nie chciałbym opisywać prezentacji z konferencji i przekazywać wiedzy jaką pozyskałem. Chodzi mi o inny jej aspekt.

To co uważam dla mnie jako najważniejsze to:

1. Sprawdzenie się w języku angielskim, przełamanie swojego lęku przed służbowym wyjazdem zagranicznym. Przyznam szczerze, że na początku wahałem się czy jechać, jednak i w domu i w firmie wszyscy bardzo mnie wspierali.

2. Poznanie bardzo ciekawej osoby, Piotra Stryjniaka z firmy www.smartyou.pl. Przeprowadziliśmy dużo ciekawych rozmów na temat naszych firm, wymieniliśmy pomysły i doświadczenia, a przy tym dużo się pośmialiśmy.

3. Poznanie osobiście Pani Ani Ałaszkiewicz z firmy www.agencjawhites.pl, która kiedyś zupełnie bezinteresownie doradziła mi w prawnej sprawie, mimo tego, że jesteśmy konkurencją. Z Panią Anią również dużo rozmawialiśmy na temat SEO, naszej branży oraz klientów. Dzięki temu, że ją poznałem mogłem już będąc we Wrocławiu nawiązać kontakt z Maćkiem Woźniakiem, właścicielem Agencji Whites i umówić się na spotkanie w celu wymiany doświadczeń.

4. Bliższe poznanie Jarka Kozaka z Google, który tak jak ja pochodzi z Oławy. Poznaliśmy się jednak osobiście dopiero wtedy, kiedy zaczął pracować w centrali Google w Irlandii i to właśnie prosto od nich przyjechał do nas do firmy na spotkanie. Dzięki niemu poznałem cały polski zespół pracujący w Google. Ze wszystkimi miałem okazję porozmawiać i dowiedzieć się wielu nowych, ciekawych rzeczy.

4. Zwiedzenie siedziby Google, co okazało się niezwykle ciekawe i inspirujące. Wiele rzeczy mi się spodobało, jednak kilka nie i doszedłem do wniosku, że mając takie możliwości jakie ma Google, rozwiązałbym je inaczej.

5. Zebranie kilku pomysłów, które wdrażam w firmie, a szczególnie w naszym własnym marketingu. To już jednak pozostanie moją tajemnicą. :)

6. Odwiedzenie małej wioski rybackiej Howth, oddalonej od Dublina o 40 minut jazdy pociągiem. Po konferencji znalazłem czas, aby zobaczyć to piękne miejsce. Cały dzień spędzony na klifach nad oceanem zaliczam do wielkich plusów tego wyjazdu. Kilka zdjęć z tego miejsca zamieściłem na swoim profilu na facebook’u: www.facebook.com/kliszczakmichal/posts/886708624709862?pnref=story

Podsumowując cały wyjazd stwierdzam, że najwyżej cenię sobie, a także najwięcej wyniosłem z bezpośrednich rozmów ze wszystkimi osobami które spotkałem. Zarówno z konkurencją jak i z pracownikami Google. Niezmiernie istotne dla mnie to, że jeszcze bardziej otworzyłem się na kontakt z ludźmi, co przynosiło mi największą satysfakcję.

PS. Dlaczego uważam, że jednak tylko czasami warto jeździć na takie eventy? Bo zbyt dużo inspiracji może również przeszkadzać w działaniu.

PS 2. Kilka oficjalnych linków Google z tego wydarzenia:

Zdjęcia:
https://photos.google.com/share/AF1QipPQE1GGl5Hsz2pf2DX8A3qSXzas0begocCAN_2Fc9-xKHJ1kYIAqPY1iHKWGCO6Jg?key=NUotOXU5cFBFV3ViN3hMNV9Hdk5HMzcxbXpuM2lB

Wybrane prezentacje:
https://events.withgoogle.com/partners-accelerate/event-content/

Kanał Youtube:
https://www.youtube.com/channel/UCLSqRDvczjy4_LrOGE6tabQ

twitter: #gpaccelerate
https://twitter.com/hashtag/gpaccelerate

PS 3. Książki i aplikacje, które zostały wymienione w trakcie naszych rozmów:

Książki
The Miracle Morning (Hal Elrod)
Zdobądź więcej (Stuart Diamond)
Tworzenie Modeli Biznesowych (Alexander Osterwalder, Yves Pigneur)
Doktryna Jakości (Andrzej Jacek Blikle)
Pieniądze (ks. Jacek Stryczek)
Siła Nawyku (Charles Duhigg)
Running Lean (Ash Maurya)
Work Rules (Laszlo Bock)
GirilBoss (Sophia Amoroso)

Aplikacje na smartfona
Ryanair
Booking.com
CityMaps2Go (mapy offline)
Periscope (streaming on-line)
TripAdvisor
Swarm

Inne
www.upolujebooka.pl   – wykrywacz zmian cen
www.ereaderiq.com – to samo ale dla Amazon
www.clippings.io – zapisywarka podkreśleń i notatek on-line

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

Flaga Angielska

45 pomysłów na to jak szybko i efektywnie uczyć się języka angielskiego.

Zostałem zaproszony na bardzo ciekawe wydarzenie do Irlandii do siedziby Google. Jak podaje oficjalna strona tej imprezy events.withgoogle.com/partners-accelerate/faqs/ wymagany poziom języka angielskiego to poziom profesjonalnej konwersacji! W związku z tym, że nie mam od dłuższego czas kontaktu z żywym językiem angielskim wysłałem e-maila do pracowników i znajomych z pytaniem: „Jakie są według was najlepsze sposoby na szybą i efektywną naukę języka angielskiego”?

Poniżej lista pomysłów, dygresji, linków i porad jakie otrzymałem:

1. Przełącz się we wszystkim co robisz na język angielski (jak największy kontakt z językiem, min. 4 godziny dziennie, najlepiej 8-10 godzin dziennie).
2. Oglądaj telewizję w języku angielskim i wyłapuj słowa do zapamiętania.
3. Pisz e-maile tylko po angielsku.
4. Rozmawiaj ze swoim bratem (oczywiście po angielsku), który mieszka w Anglii tak często i tak długo jak to tylko możliwe.
5. Rozmawiaj z innymi znajomymi, którzy dobrze posługują się angielskim.
6. Rozmawiaj w domu również po angielsku.
7. Odbywaj wszystkie spotkania i rozmowy w pracy tylko po angielsku.
8. Przypomnij sobie wszystko, czego już się wcześniej uczyłeś z języka angielskiego.
9. Przypomnij sobie gramatykę języka angielskiego, korzystając z gramatyki w pigułce.
10. Naucz się 1000 najczęściej występujących słów.
11. Przypomnij sobie najpopularniejsze zwroty.
12. Zakup rozmówki angielskie i zapoznaj się z nimi.
13. Wykup lekcje u native spikera.
14. Wykup native spikera na 10 godzin dziennie, niech chodzi z Tobą wszędzie ciągle rozmawiając.
15. Wyjedź do innego kraju na kilka miesięcy, najlepiej sam, bez dostępu do języka polskiego.
16. Skorzystaj ze spotkań językowych:
– language exchange Wrocław,
– spotkania językowe w knajpach,
– couchsurfing,
17. Oglądaj filmy po angielsku z napisami i/lub bez napisów – ororo.tv oraz youtube.com.
18. Słuchaj po angielsku czego tylko się da:
– ebooki,
– podcasty,
– Ted,
– lekcje językowe, itp.
19. Słuchaj radia BBC. bbc.co.uk/radio/player/bbc_world_service
20. Czytaj strony internetowe w języku angielskim.
21. Czytaj książki po angielsku.
22. Czytaj dużą ilość prasy po angielsku.
23. Czytaj książki na czytniku Kindle, który ma automatyczny słownik (najedziesz palcem na słowo i otrzymujesz tłumaczenie).
24. Słuchaj piosenek wraz z czytaniem tekstów po angielsku.
25. Zapisz się do szkoły językowej.
26. Weź prywatne lekcje językowe.
27. Zapytaj Google o pomoc w tej sprawie.
28. Oglądaj i słuchaj przemówień na ted.com i korzystaj z interaktywnych tłumaczeń.
29. Przełącz smartfona, komputer, samochód i wszystko inne co się da na obsługę w języku angielskim.
30. Dowiedz się wszystkiego o zamkach pamięci, memotechnikach – kotwiczeniu i tego jak najlepiej zapamiętywać słówka.
31. Zainwestuj w najlepszy słownik języka angielskiego na swojego iphona.
32. Skorzystaj z darmowych i płatnych aplikacji do nauki języka angielskiego.
33. Mów do siebie po angielsku.
34. Słuchaj podcastów (najlepiej z dostępnym angielskim tekstem i powtarzaj to co słyszysz, to ćwiczenie wykonuj możliwie często bo będziesz miał tylko bierną umiejętność rozumienia)
35. Ucz się idiomów.
36. Korzystaj z fiszek.
37. Sprawdź linki:
youtube.com/user/jezykalnia/videos
wittamina.pl/angielski-dla-doroslych/.
38. Skorzystaj z platformy Duolingo: duolingo.com.
39. Korzystaj z dictionary.cambrige.org.
40. Korzystaj z ankisrs.net.
41. Graj w gry komputerowe i rozmawiaj z graczami z innych krajów po angielsku.
42. Skorzystaj z oferty angielskiej wioski np.: angloville.pl.
43. Sprawdź supermemo.pl.
44. Obejrzyj ten film, może okazać się pomocny youtube.com/watch?v=78FpZVVEpk8.
45. Korzystaj z profesjonalnych książek do nauki języka angielskiego.

Z tej całej listy do czasu wyjazdu zdecydowałem się stosować:

1. Longman Communications 3000 most frequently words
lextutor.ca/freq/lists_download/longman_3000_list.pdf.
2. Program Anki ankisrs.net.
3. Powtórka gramatyki angielskiej.
4. Stały kontakt z językiem (8-10 godzin dziennie) poprzez:
– słuchanie radia BBC WORLD NEWS, bbc.co.uk/radio/player/bbc_world_service,
– słuchanie podcastów z mojej branży (SEO, Marketing, Biznes),
– słuchanie audiobooków z mojej branży
– nagrywanie na dyktafon najczęściej powtarzających się słówek, których nie rozumiem i tłumaczenie ich,
5. Słuchanie przemówień TED, powtarzanie całych zdań, korzystanie przy tym z zapisu przemówienia po angielsku.
6. Oglądanie filmów po angielsku.
7. Czytanie:
– książek i prasy na Kindle wraz z korzystaniem z automatycznego słownika,
– strony z newsami.
8. Pisanie wszystkich maili po angielsku.
9. Rozmowy z bratem po angielsku.
10. Monologi po angielsku.
11. Słownik angielskiego zawsze pod ręką :) Oczywiście na smartfonie.

Zobaczymy jaki będzie efekt po 2 miesiącach. :)
Dziękuje wszystkim za przesłane pomysły!

PS
Zamieszczam poniżej  obszerny cytat z książki Stefana Garczyńskiego – „Sztuka zapamiętywania”.
Cytat o nauce języków. Garść ciekawych informacji.

Trzeba sobie jasno zdać sprawę z tego, że opanowanie języka, które umożliwia względnie swobodne czytanie literatury fachowej z jednej określonej specjalności wymaga 300-500 godzin, natomiast doskonałe opanowanie języka w mowie i piśmie wymaga 1500-2500 godzin pracy i ćwiczeń; jeśli ktoś pracuje nad językiem tylko trzy godziny tygodniowo to opanowanie języka „na perfekt” potrwa co najmniej 14 lat.
Te liczby trzeba sobie jasno uświaomić, gdyż rokrocznie dziesiątki tysięcy naiwnych zabieraja się do nauki języka wyliczywszy sobie na papierku, że ucząc się 15 słówek dziennie, nauczą się w ciągu roku 5400 słówek, „co aż nad to wystarczy, by czytać i porozumiewać się”.
Ekonomiczna nauka słówek. Słówek ucz się całymi rodzinami, względnie zapamiętująć nowe słowo, przedstaw je rodzinie „zadomowionej” już w twojej pamięci.

A więc ucząc się Rosyjskiego, zapamiętaj za jednytm zamachem, że:
sowierszat’ znaczy dokonywać, wykonywać,
sowierszenno – zupełnie, całkowicie,
sowierszennoletije – pełnoletność,
sowierszennyj – doskonały, wyborny,
sowierszenstwo – doskonałośc, perfekcja.

Ucząc się francuskiego słowa chaudiere (kościół) albo chauffage (ogrzewanie) skojarz je ze znanym Ci już „zadomowionym” chaud (gorący), chauffer (ogrzewać).
Przykładów dalszych „rodzinnych” powiązań można szukać w podobieństwie słów wynikających już nie ze wspólnego rdzenia, a z funkcji tych samych przedrostków.
W angielskim 15 przedrostków występuje w 4000 słów. Podobnie jest w innych językach i dla tego postulat ekonomii wysiłku nakazuje dobrze poznać znaczenie najczęściej spotykanych przedrostków i przyrostków.

Maksymalna organizacja zapamiętania słówka wymaga:
a) usłyszenia go (osobno i w kontekście)
b) zobaczenia (osobno i w kontekście)
c) przypomnienia sobie, czy nie znamy podobnego
d) powtórzenie (osobno i w kontekście)
e) napisanie (osobno i w kontekście)

Czy wszystkie te działania trzeba wykonać?
Nie, a w każdym razie nie zawsze. Nalegałbym na stosowanie wszystkich tylko wtedy, gdy komuś uczenie się słówek sprawia specjalną trudność lub gdy chodzi o specjalnie trudne słowo. Ujemną stroną tej „pełnej metody” jest to, że wymaga „zasiadania”, podczas gdy słówka świetnie nadają się do nauki w kolejce, w poczekalni u dentysty itp.

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

KOLOROFON_kolor_pomn

Gotowa strategia marketingowa dla nowej agencji SEM warta więcej niż 1 000 000 zł zupełnie za free!

Od 15 lat prowadzę firmę EACTIVE wiemy jak i czasami zastanawiam się nad tym, jak bym to zrobił, gdybym startował dziś.

Wymyśliłem dość ciekawą strategię, którą chciałbym się z Tobą podzielić. Dlaczego i zupełnie za darmo?
Bo uważam, że jest ona bardzo dobra i szkoda, aby leżała w szufladzie. Być może będziesz chciał z niej skorzystać. Sam tego nie zrobię, ponieważ EACTIVE wiemy jak ma już swoją strategię, a wymyślenie nowej potraktowałem jako zabawę myślową i sprawdzian samego siebie – czy potrafię jeszcze wymyślić coś ciekawego.

W moim przekonaniu dobra strategia marketingowa spełnia minimum jeden z warunków, chociaż oczywiście najlepiej
jak spełnia oba:

1. Wyróżnia nas na tle rynku i konkurencji (bądź inny, a nie tylko lepszy),
2. Tworzy nową kategorię produktu lub usługi, np. były baterie, ktoś stworzył baterie alkaiczne, nie było napojów typu cola, ktoś stworzył coca-colę.

Oczywiście samo wyróżnienie się jest już bardzo trudne, a co dopiero stworzenie nowej kategorii. Ale trzeba próbować!
Dobra strategia marketingowa w moim rozumieniu ukierunkowana jest na przekazanie najpierw potencjalnym klientom, a później już klientom jednej podstawowej właściwości nazywanej też referencją (najważniejszą referencją), która ma być przez nich zapamiętana i rozpoznawana na rynku. Mówię jedną, ponieważ jeśli zdołamy sprawić, aby nasi potencjalni klienci zapamiętali nas chociaż pod jednym słowem, jednym pojęciem to już mamy wielki sukces. O kilku właściwościach możemy tylko pomarzyć. Jednak wiele firm, próbuje być zapamiętanym na wiele różnych sposobów. Innowacyjność, kompleksowość, skuteczność, cena, co czyni ich strategie nieskutecznymi.

Bardzo dobrym przykładem takiego podejścia jest kampania Pawła Kukiza. W zasadzie miał tylko jeden postulat. JOW-y! (dopisane 11.05.2015)

Inne przykłady referencji:

* Toyota – niezawodność,
* Mercedes – wypas :),
* iPhone = smartfon (przy okazji nowa kategoria produktu),
* Xero – kserowanie (jak wyżej),
* Duracell – 8 razy dłużej,
* BMW – radość z jazdy (ewentualnie: Będziesz Miał Wydatki),
* Google – wyszukiwarka,
* Talk Fm – pierwsze radio informacyjne,
* CNN – pierwsza telewizja informacyjna.

Sam też na pewno potrafisz podać wiele przykładów marek, które kojarzą Ci się z jedną określoną właściwością.

To co jest jeszcze szczególnie ważne, to nie to, kto pod daną referencją występuje na rynku jako pierwszy,
ale to, kto zostanie pierwszy na nim zapamiętany. Przykładem takiego produktu jest Jukebox.
Był pierwszy, ale to iPad zdobył rynek.

Rozpocząłem więc myślenie nad nową strategią. Zacząłem od tego jaka referencja jest ważna dla klientów i mogłaby wyróżnić nową agencję SEM na rynku. Przyszły mi do głowy różne pomysły:

1. Dla klientów ważny jest przede wszystkim zysk z inwestycji w SEM .

nazwa marki: Houseofcliks,
referencja: ,,Dla Twoich zysków jesteśmy gotowi nawet zabić!”

Jest to odniesienie do Franka Underwood’a z filmu House of Cards. Zabić oczywiście w sensie przenośnym. :) Zabijamy konkurencję, zabijamy mity o SEM itp. To zabijanie mogłoby wyróżnić markę. Nikt inny się tak nie reklamuje.

2. Idąc dalej tym tokiem myślenia, znalazłem treść przysięgi prezydenta Stanów Zjednoczonych i przerobiłem
ją na potrzeby mojej strategii.

nazwa marki: Houseofclick lub Clickbank,
referencja: ,,Ślubujemy uroczyście strzec zysków naszych klientów. Tak nam dopomóż Google.”

Dość ciekawe, ale po przemyśleniu sprawy doszedłem do wniosku, że odniesienie do filmu House of Cards nie będzie w długim okresie korzystne i przestanie mieć swoją siłę oddziaływania. Wybranie zyskowności kampanii jako referencji też nie jest zbyt oryginalne, ponieważ obecnie wszyscy z tego korzystają. Poza tym, tak naprawdę
to podstawa – wiadomo, że kampania powinna być możliwie jak najbardziej zyskowna. Dlatego zrezygnowałem z tych pomysłów i szukałem dalej. Po drodze miałem jeszcze kilka pomysłów.

3. Ostatecznie wybrałem zupełnie inną nazwę marki i zupełnie inną referencję.

nazwa marki: Kolorofon,
referencja: ,,Pierwsza agencja z pełną ofertą produktów reklamowych Google.”

Kilka słów wyjaśnienia:

Dlaczego kolorofon?
– kolorofon to urządzenie, z okrągłymi kolorowymi lampami, które do złudzenia przypomina mi logo Google,
– nazwa wyróżnia się na tle wszystkich innych agencji, ucieka od tak popularnego zlepku różnych słów branżowych
– słowo kolorofon łatwo wpada w ucho i dobrze wygląda dzięki swoim 4 x „o”,
– domeny kolorofon.pl kolorofon.com.pl i kolorofon.com są wolne!

Dlaczego taka referencja?
– bo większość agencji oferuje głównie kampanie o AdWords,
– bo usług Google jest bardzo dużo (search, mobil, display, remarketing, video, analytics, narzędzia konwersji itp.)
– bo referencja ta daje szanse na wyróżnienie się oraz stworzenie nowej kategorii, czyli grupy firm,
które specjalizują się w pełnej ofercie produktów reklamowych Google, a nie tylko AdWords,
– bo referencja ta ustawia cały marketing, który ja bym oparł tylko i wyłącznie o Content Marketing i PR

Content Marketing:
– pisanie szczegółowo i jako pierwsi na rynku o produktach reklamowych Google, które są dostępne w Polsce, opisy,
co się zmienia, co pojawia, co odchodzi,
– pisanie szczegółowo i jak pierwsi na rynku o produktach reklamowych Google, które nie są dostępne w Polsce,
ale są dostępne na świecie,
– pisanie szczegółowo i jako pierwsi na rynku o wszystkich produktach i pomysłach Google nie tylko reklamowych,

PR:
– referencja ta może pomóc stworzyć dobre relacje osobiste z dziennikarzami i wydawcami, gdyż w ich branży liczą
się przede wszystkim nowości. Ta referencja to nowości – dla dziennikarzy, a dla klientów – kompleksowa obsługa.

Uwaga:
W przyjętym przeze mnie pomyśle firma nie będzie zajmowała się pozycjonowaniem. Będzie świadczyła jedynie to,
co można zrobić dzięki wszystkim produktom reklamowym Google.

Podsumowanie:

KOLOROFON

Pierwsza agencja z pełną ofertą produktów reklamowych Google.

Jest to oczywiście tylko zarys strategii, coś od czego można zacząć. Jeśli jednak zainwestujesz
i będziesz realizował tę strategię konsekwentnie przez kilka lat, możesz zostać zapamiętany
jako pierwsza agencja, która oferuje wszystkie usługi reklamowe jakie ma Google.

Jeśli to zrobisz, wygrasz! Bo zawsze pierwsza firma w danej kategorii zawłaszcza tę kategorię.
Jeśli nawet tego nie dokonasz, to strategia ta jest na tyle oryginalna, że wyróżni Cię na tle konkurencji i zapewni wzrost Twojej firmie.

A czy Ty uważasz, że to dobra strategia? Ma szansę na powodzenie? Czy jest warta 1 000 000 zł w perspektywie na przykład 5 lat, jak to prowokacyjnie ująłem w tytule wpisu? A może jest beznadziejna i według Ciebie nie nadaje się do niczego?

Zapraszam Cię do zagłosowania i zostawienia swojego komentarza.

Jeśli zdecydujesz się na jej wdrożenie, służę pomocą.
Jeśli pracujesz nad rozwojem swojej firmy i potrzebujesz pomocy – również zapraszam!

PS.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat koncepcji marki i strategii marketingowej, z którą ja się utożsamiam, przeczytaj koniecznie książki autorów Al Ries i Laura Ries pt.: „22 niezmienne prawa zarządzania marką” oraz „Wojna marketingu z zarządzaniem”. Naprawdę świetne książki, obowiązkowe w biblioteczce każdego szanującego się przedsiębiorcy.

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

JOBS

Jedna refleksja po obejrzeniu filmu ,,JOBS”.

Na co zwróciłem szczególną uwagę? Co według mnie jest najbardziej istotne?

Parę dni temu udało mi się obejrzeć film pt. „Jobs”, będący ekranizacją biografii jednego z największych wizjonerów XX wieku, Steve’a Jobsa. Najbardziej zapadła mi w pamięci scena, gdy w ostatnich minutach filmu Jobs wraca do firmy i podejmuje decyzję, że firma zrezygnuje ze wszystkich nowych projektów i postawi na rozwój tylko jednego. To dość radykalna decyzja i członkom zarządu nie przechodzi to nawet przez myśl. Jobs stawia jednak na swoim, przy okazji zwalniając cały zarząd.

Czy w Twojej firmie miałeś taką sytuację? Czy podejmowałeś kiedykolwiek decyzję, która wprowadzała tak radykalne zmiany?

W historii EACTIVE wiemy jak taki moment miał miejsce w 2005 roku, kiedy to zdecydowaliśmy, że rezygnujemy całkowicie ze sprzedaży stron internetowych, systemów CMS, intranetu czy hostingu na rzecz tylko jednej usługi – pozycjonowania stron.

W roku 2014 podjąłem decyzję, że po 10 latach sprzedaży pozycjonowania ,,na efekt” zamykam ten projekt na rzecz sprzedaży w systemie budżet + marża. Tak powstało pozycjonowanie w formule KOP = stabilne pozycje. Mimo, że nie zmieniliśmy usługi to przestawienie firmy z efektu na całkowicie inną sprzedaż, inny sposób realizacji usługi, inny system rozliczeń było zmianą bardzo radykalną. Na dzień dzisiejszy mogę śmiało stwierdzić, że były to bardzo dobre decyzje, które znacznie wzmocniły firmę.

Znam wiele podobnych przypadków z mojego najbliższego otoczenia. Mój były wspólnik prowadził w firmie Ars Data kilka projektów, po czym zdecydował się zamknąć wszystko i realizować tylko jeden projekt - www.szpiegomat.pl. Kolega ze szkoły średniej, Konrad Pankiewicz z firmy www.smtsa.pl podjął niedawno bardzo podobną decyzję. Firma będzie rezygnowała z większości projektów, zmieni profil działania i skoncentruje się tylko na jednym przedsięwzięciu: iAlbatros. Nie jestem zatem jedynym ryzykantem.

A czy Ty zastanawiałeś się kiedyś, który z Twoich projektów ma największy potencjał i czy nie warto skupić się tylko na nim? Bądź jak Steve Jobs! :) I zajmij się tym, w czym masz szansę odnieść sukces.

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

PRACOHOLIZM

Tylko 5 minut i 25 pytań. Będziesz wiedział, czy jesteś zagrożony PRACOHOLIZMEM.

W naszym fachu może to być realne zagrożenie. Wpadła mi w ręce ulotka „Pracoholizm” autorstwa Pani Lidii Mościckiej. Zawiera ona test 25-tu pytań, który obrazuje nasz stosunek do pracy.

Mój wynik to 61 punktów. Jest się więc nad czym zastanowić. Możesz sprawdzić, na ile poniższe wypowiedzi opisują Ciebie.

Weź kartkę papieru i zapisuj punkty za każdą odpowiedź, wg następującej skali:

1 – nigdy,
2 – rzadko,
3 – często,
4 – zawsze.

1. Wolę wykonywać większość prac sam, niż prosić o pomoc.
2. Gdy muszę czekać na kogoś lub gdy coś trwa zbyt długo (np. długa, wolno posuwająca się kolejka) – bardzo się niecierpliwię.
3. Wyglądam na osobę, która stale się śpieszy i ściga się z czasem.
4. Irytuję się, gdy ktoś mi przerywa wykonywaną właśnie pracę.
5. Jestem zajęty wieloma rzeczami naraz.
6. Robię dwie lub trzy rzeczy naraz – np. jem i piszę dyspozycje, rozmawiając jednocześnie przez telefon.
7. Podejmuję się znacznie większej ilości zadań, niż jestem w stanie wykonać.
8. Czuję się winny, gdy nad czymś nie pracuję.
9. Ważne jest dla mnie, aby widzieć konkretne rezultaty tego, co robię.
10. Jestem bardziej zainteresowany końcowym rezultatem pracy, niż procesem jej wykonywania.
11. Sprawy nigdy nie idą tak szybko, jak tego oczekuję.
12. Wpadam w złość, gdy coś dzieje się nie po mojej myśli lub wynik pracy mi się nie podoba.
13. Zadaję sobie stale to samo pytanie, nie zdając sobie z tego sprawy, po czym nagle znajduję odpowiedź.
14. Poświęcam wiele czasu na obmyślanie i planowanie przyszłych zadań, zaniedbując tu i teraz.
15. Zauważam, że zostaję w pracy, gdy moi współpracownicy namawiają mnie do wyjścia.
16. Jestem zły, gdy ludzie nie podzielają moich perfekcyjnych standardów w pracy.
17. Jestem przygnębiony, gdy znajduję się w sytuacji, nad którą nie mam kontroli.
18. Mam tendencję do stawiania się w sytuacji presji czasowej, gdy mam wykonać pracę, której się podjąłem.
19. Trudno mi rozluźnić się po pracy.
20. Poświęcam więcej czasu na pracę, niż na spotkania z przyjaciółmi, hobby, czy rozrywki.
21. Gdy zagłębiam się w pracę nad jakimś projektem, zależy mi na wyprzedzeniu innych.
22. Gdy popełnię nawet najmniejszą pomyłkę, jestem przygnębiony.
23. Poświęcam pracy znacznie więcej myśli, czasu, energii, niż związkom z żoną (mężem), partnerką (-rem) i rodziną.
24. Zapominam, lekceważę lub pomniejszam ważność uroczystości rodzinnych, takich jak urodziny, rocznice, zebrania towarzyskie lub święta.
25. Podejmuję ważne decyzje zanim poznam wszystkie fakty i mam czas zastanowić się nad nimi uważnie.

Po podliczeniu punktów sprawdź wynik testu:

25-54: Zachowujesz właściwą równowagę między pracą i innymi obszarami życia. Niskie ryzyko uzależnienia.

55-69: Zbyt wiele poświęcasz swej pracy w stosunku do innych obszarów życia. W twoim sposobie pracy widoczne są pewne czynniki ryzyka, które w następnych latach mogą stać się poważnym problemem, przynosząc ci szkody fizyczne i psychologiczne. (sprawdź za które pytania otrzymałeś 3 lub 4 punkty i postaraj się mieć na uwadze opisane tam sytuacje)

70-100: Ten wynik wskazuje na twoje poważne uzależnienie od pracy.
Masz wszystkie cechy lub większość cech, które stanowią o zagrożeniu psychologicznym i fizycznym. Wynik ten oznacza, że twoje relacje z bliskimi są zagrożone, tracisz przyjaciół, a twój związek ulega destrukcji z powodu twojego uzależnienia od pracy. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia problemów zdrowotnych związanych ze stresem – takich jak choroby układu krążenia i choroby psychosomatyczne.

Źródło: „Pracoholizm” Lidia Mieścicka

PS
Jeśli nie macie nic przeciwko możecie w komentarzach napisać o swoim wyniku i odczuciach z tym związanych :)

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

Wąskie gardło, zasada pareto

Czy wiesz czym jest ,,wąskie gardło” i jak je wykorzystać?

Wąskie gardło to bardzo ciekawe pojęcie z zakresu zarządzania procesami. Podstawową znajomość tego zjawiska wykorzystuję w podejmowaniu decyzji odnośnie tego, czym w danym czasie się zajmować.

„Wąskie gardło to zasób, którego moc produkcyjna jest mniejsza lub równa popytowi na wytwarzany przezeń produkt.” – cytat z książki CEL I, autor: Eliyahu M. Goldratt

Załóżmy, że firma składa się z następujących obszarów:

1. Marketing.
2. Sprzedaż.
3. Realizacja / produkcja / obsługa.
4. Finanse.
5. Biuro.
6. Itp. (sam możesz określić swoje obszary, elementy procesu).

Co jakiś czas zastanawiam się co blokuje firmę najbardziej, gdzie znajduje się aktualne wąskie gardło. Tym właśnie staram się zajmować. Po „likwidacji” danego wąskiego gardła próbuję zlokalizować nowe, potencjalne miejsce powstania następnego.

Takie rozumowanie można odnieść do każdego projektu, działu czy procesu.

Wąskie gardło jest dla mnie tożsame z zasadą Pareto czyli zasadą 20/80 (10/90)
20% naszych działań odpowiada za 80% uzyskiwanych efektów. Dlatego zastanawiam się co stanowi te 20% i tym właśnie staram się zajmować.

Przykład z życia wzięty:

Kiedy nasze biuro znajdowało się jeszcze na ul. Uniwersyteckiej we Wrocławiu, wynająłem specjalnie dodatkowe pomieszczenie o powierzchni 25m2, które zostawiłem całkowicie puste. Nazwaliśmy je ,,myślarnią” i służyło tylko do jednego celu – myślenia! Praca w tym pokoju wyglądała następująco:

– wszystkie ściany wokół zostały wyklejone dużymi arkuszami papieru formatu A zero,
– arkusze te zostały podzielone na odrębne obszary,
– górę kart zapisywaliśmy wszystkimi pomysły jakie przychodziły nam do głowy w danym obszarze,
– potem zastanawialiśmy się, który pomysł popchnie nas najbardziej do przodu – szukaliśmy magicznego 20/80, teraz wiem, że również wąskiego gardła,
– wybrane pomysły oddzielaliśmy poziomą linią,
– z każdego obszaru wybieraliśmy jeden pomysł, tylko czasami dwa,
– wybieraliśmy osobę do realizacji projektu,
– ustalaliśmy termin końca realizacji
– i braliśmy się do roboty !!!

W taki sposób przez długi czas pracowaliśmy nad pomysłami na rozwój EACTIVE wiemy jak. Teraz wygląda to trochę inaczej ale o tym później.

PS
Zainspirowany pierwszą książką „CEL I”, Eliyahu M. Goldratt’a przeczytałem wszystkie napisane przez niego książki. Są według mnie bardzo ciekawe, zmieniają myślenie i podejście do wielu spraw. Zawierają praktyczne rozwiązania, które można zastosować.
Wszystkie można kupić tutaj:  http://mintbooks.pl/ Żeby była jasność – nie mam nic z tego, że polecam te książki i tą księgarnię. Żaden program partnerski czy coś takiego :). Po prostu książki wg mnie są naprawdę dobre.

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

współpraca z konkurencją

Współpraca z konkurencją. Proszę bardzo.

Za każdym ograniczeniem stoją nie tylko obawy i zagrożenia, ale również możliwości których nie wykorzystujemy.

Był taki okres, kiedy nie otrzymywaliśmy takiej ilości zapytań jakiej  bym chciał. Przede wszystkim nasza strona eactive.pl nie znajdowała się na topowych pozycjach w wyszukiwarce Google pod frazami związanymi z pozycjonowaniem.  Wtedy przyszło mi na myśl, że firmy, znajdujące się na pierwszych pozycjach pod takimi frazami jak: pozycjonowanie i pozycjonowanie stron mają tak dużo zapytań, że mogą pozwolić sobie na ich selekcję  i niektóre po prostu odrzucają jako nieatrakcyjne ze względu np. na:

– bardzo trudne frazy do pozycjonowania
– słabej jakości strony www
– obecność w portfolio klienta na te same frazy

Skontaktowałem się więc ze wszystkimi firmami w top 10 w celu nawiązania współpracy. Za przesyłanie zapytań, które firma odrzuca zaproponowałem 20% od każdej faktury jaką wystawimy poleconemu klientowi.

Zadziałało. Rozpocząłem współpracę z firmą Comweb, która  była wtedy na pierwszym miejscu w Google pod wspomnianymi frazami . Efektem  tego było pozyskanie kilkudziesięciu klientów na przestrzeni 2 lat.

Czy zastanawiałeś się nad możliwościami jakie daje współpraca z Twoją konkurencją?

PS.
Jeśli szukasz inspiracji do niekonwencjonalnych działań marketingowych przeczytaj książkę
Jay Abraham’a „Odkryj swój Potencjał – 21 Sposobów na prześcignięcie konkurencji w myśleniu, działaniu i zarabianiu pieniędzy”.

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

Rysunek przedstawia po jednej stronie ludzia który nie może wskoczyc na wysoką półkę, po drygiej stronie ludzia, który skacze po pośrednich półkach na te wysoką pólkę.

Dlaczego tak trudno jest mi rozpocząć nowy duży projekt?

Mam już wybrany projekt. Wiem co chcę robić ale nie mogę zacząć. Coś mnie powstrzymuje. W jaki sposób najczęściej udaje mi się przełamać taką barierę?

W 99% procentach przypadków blokują mnie dwa czynniki:

1. Zbyt wysoko stawiam sobie poprzeczkę.
– to co zrobię musi być idealne
– to co zrobię musi zawierać w sobie wszystko to co już ma np.: konkurencja
– to co zrobię musi być od razu tak dobre jak widzę to w swojej wizji
– termin: najlepiej natychmiast

2. Opracowałem plan i punkty planu chcę realizować według ustalonej kolejności.

Jeśli tylko pozwolę sobie na:

1. Obniżenie poprzeczki, zmniejszenie wymagań lub całkowicie przestanę myśleć o efekcie końcowym.
a także
2. Rozpoczęcie pracy od momentu, na który akurat mam ochotę.

Ruszam z projektem i niejako realizuję go od środka :)
Efekt? Jaki jest efekt takiego podejścia musisz wypróbować sam.

 Dlaczego jest mi trudno zacząć nowy duży projekt? (wariant 2)

Znam jeszcze inne podejście, które w dość skuteczny sposób pozwala przełamać niechęć do rozpoczęcia prac nad nowym projektem.

Sposób sprowadza się do realizacji następujących punktów:

1. Wyobraź sobie wizję końca.
2. Wyobraź sobie, że już zrealizowałeś projekt.
3. Rozpisz kolejne etapy realizacji „od końca”.
4. Zacznij od fazy, którą ustawiłeś na samym początku.

Jeśli nawet za to nie możesz się wziąć – rozpisz ostatnią fazę wg tej samej procedury. To podejście możesz stosować aż do uzyskania tak małego i prostego etapu, z którym bez problemu sobie poradzisz.

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

Rysunek przedstawiający ludzika, który pcha kulę pod górę oraz wielki znak zapytania :)

WIELKIE WHY.

Czyli DLACZEGO robisz to co robisz? A może  tylko wiesz CO robisz? Zastanów się nad  Swoim wielkim „WHY”.

Jest wiele zjawisk, które istnieją i mają na nas realny wpływ ale wcale ich sobie nie uświadamiamy.
Tak było również ze mną i moją motywacją do pracy. Podczas udziału w pewnej konferencji coś ważnego dotarło do mojej świadomości.

Dlaczego robię to co robię? Dlaczego codziennie przychodzę do pracy?

Dowiedziałem się z prezentacji, że większość ludzi definiuje siebie i swoją pracę przez pryzmat pytania: Co robię? A nie dlaczego robię to co robię?

Taki sposób definiowania swojej pracy prowadzi do wypalenia zawodowego.
Ci, którzy mają swoje „WIELKIE WHY” (wewnętrzne poczucie własnej misji) potrafią sprostać nawet największym kryzysom. Stąd właśnie czerpią swoją siłę.

Musiałem się poważnie zastanowić aby uświadomić sobie jakie jest moje „WIELKIE WHY”.
Okazuje się, że zawsze chciałem budować i prowadzić firmę, która:

– będzie uczciwa wobec klientów, pracowników i dostawców,
– będzie jedną z najlepszych w swojej niszy

A jakie jest Twoje „WIELKIE WHY”?

Czy zastanawiałeś się nad tym? Czy raczej znasz tylko odpowiedź na pytanie: Co robisz? Co myślisz o takim podejściu? Czy rzeczywiście może mieć to znaczenie? Czy rzeczywiście wszyscy wielcy liderzy mieli swoją misję?

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak

Schemat ilustrujący pos o tym, kto cały czas pracuje, że nie ma czasu na zarabianie pieniędzy. Obrazek pokazuje po jednej stronie pokój z komputerem a po drugiej stronie ikonki pokazujęce spacer, kawiarnie, książki itp.

Chodzi o to abym się zatrzymał. Przerwał proces, który aktualnie realizuję. Zauważyłem to już dość dawno temu. Najlepsze pomysły, przychodzą mi do głowy gdy zrobię sobie przerwę i zmienię miejsce. Najlepiej mi się myśli NIE przy klawiaturze i monitorach – tylko zupełnie gdzieś indziej. Przed monitorami zwyczajnie pracuję. Jestem wtedy wewnątrz systemu i schematów, nie widzę wszystkiego, nie mam dostępu do moich pełnych możliwości. Co jakiś czas potrzebuję to zmienić. Dzięki temu udaje mi się tworzyć lepsze rozwiązania. Wtedy mogę znowu wrócić na swoje miejsce pracy i zrobić to co wymyśliłem. Dzięki temu mogę być skuteczniejszy. Praca staje się interesująca i przyjemniejsza.

Jak lubię się oderwać i co mnie inspiruje:
– czytanie książek,
– spacer po mieście,
– praca z kartką i długopisem np. w kawiarni,
– przejażdżka samochodem,
– rozmowa ze współpracownikami w innym miejscu niż biuro (samochód, kawiarnia, restauracja, spacer),
– jazda na rowerze,
– siedzenie przez dłuższy czas w ciszy w moim pustym pokoju,
– wyjazdy na szkolenia i konferencje,
– zapisywanie i rysowanie wszystkiego co przychodzi mi do głowy.

Wstań od biurka! Wstań od komputera! Wstań sprzed monitorów!

Czy też tak macie? Jakie macie sprawdzone metody na zmianę sposobu postrzegania i myślenia? Co u was działa? Podzielcie się tym w komentarzach!

Michał Kliszczak

Autor

Michał Kliszczak

Właściciel EACTIVE wiemy jak